Przepis Katarzyny Mystkowskiej z Białegostoku
Składniki:10 dkg kaszy jaglanej
1 dkg (10 g) drożdży świeżych
pół cytryny
garść rodzynek
15 dkg cukru
1,5 litra wody
Przygotowanie:
Do gotującej się wody wrzucamy kaszę, którą gotujemy około 5 minut. Gdy przestygnie, przecedzamy (oddzielamy wodę od kaszy). Kilka minut wcześniej rozpuszczamy drożdże w ciepłej wodzie (pół szklanki) z dodatkiem łyżki cukru. Gdy drożdże urosną, dodajemy je do płynu po kaszy. Do wywaru wyciskamy też wyparzoną cytrynę (wyciśnięte kawałki też wrzucamy), rodzynki i cukier. Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce (o temperaturze pokojowej) na 12 godzin. Po tym czasie rodzynki powinny wypłynąć na wierzch, powinny też tworzyć się małe bąbelki. Wyjmujemy z napoju kawałki cytryny. Całość przelewamy do butelek (jeśli do plastikowych to tylko 2/3 zapełniamy) i zakręcamy. Tak przygotowana buza, przechowywana w lodówce, nadaje się do picia około 3 dni.

Legenda buzny (wyborcza.pl) 15 lipca 2004 | 00:00
Na zdjęciu, zrobionym 1 sierpnia 1938 roku, na tle jakiegoś budynku, pozuje kilku murarzy. Obok nich - wielki szyld z napisem "Tu zostaje uruchomiona macedońska cukiernia i buzna". Młodym białostoczanom słowo "buzna" niewiele mówi. Ale starsi mieszkańcy Białegostoku buznę (lub buzę) pamiętają. I mówią: "niebo w gębie"
Cóż to takiego? Biały, musujący napój wyrabiany z kaszy jaglanej, o nieco kwaśnym smaku. Nazwa wzięła się stąd, że - jak wspominają białostoczanie - "buzował w buzi", toteż trzeba było pić go z wyczuciem. Białystok słynął z owego egzotycznego przysmaku, a to za sprawą mieszkających tu przed wojną Macedończyków, którzy napój zaczęli produkować (choć zasługi na niwie buzy mieli też polscy cukiernicy, jak na przykład Mikołaj Murawiejski). Informacja, że "tu zostaje uruchomiona macedońska cukiernia i buzna" pozwala nam choć na minimalne próby rozszyfrowania miejsca, w którym zdjęcie zostało zrobione. W przedwojennej książce telefonicznej figurują dwaj macedońscy producenci buzny: "Pejkow Biso, buzna maced., Rynek Kościuszki 26" i "Pejkow B. i Stojanowicz N., maced. buzna, Sienkiewicza 2". Możemy więc domniemywać, że ów zakład na zdjęciu mieścił się pod którymś z tych adresów. Ale oczywiście mogło też być tak, że w Białymstoku działali również inni macedońscy cukiernicy, których zakłady nie zostały umieszczone w książce telefonicznej... Liczymy na pomoc Czytelników.
Macedońskie cukiernie były bardzo popularne. Jak czytamy w książce "Białystok lata 20-te, lata 30-te" Jolanty Rogowskiej i Adama Dobrońskiego - "można tam było zjeść chałwę, małzamki, sezamki, kiełbaski czekoladowe i inne delicje, a wszystko to popić buzą, kwasem chlebowym lub żurawinowym. 50-60 groszy wystarczyło, by posiedzieć przy marmurowym stoliku przy chałwie i buzie [ponoć właśnie z chałwą buza smakowała najlepiej], być szybko oraz uprzejmie obsłużonym przez Macedończyków. Na wystawach leżały olbrzymie bloki chałwy, która nawet w słońcu nie topiła się, co zdarzało się podróbkom...".
