BIAŁYS, BIAŁYSTOKER KUCHEN


PRZEPIS ARTURA CHACIEJA


  1. Mąka, (zależy ile bułeczek robimy, z pół kg wyjdzie ok 5-6 sztuk), drożdże, cebula zeszklona, trochę maku, rozbełtane jajko do smarowania.
  2. Rozczyniamy drożdże z cukrem, pół kostki, może trochę więcej, w ciepłym mleku, albo w wodzie, albo mleku rozczynionym wodą. Jak kto woli.
  3. W czasie, gdy rosną drożdże, przesiewany mąkę, można dodać całe jajko albo dwa, ale nie ma przymusu.
  4. Mąkę solimy, dodajemy drożdżowy rozczyn, jajka, i mieszamy. Ja wyręczam się maszyną. Gdy jest za rzadkie dosypujemy odrobinę mąki, gdy z gęste dolewamy odrobinę ciepłej wody, mleka.
  5. Zostawiamy do wyrośnięcia w cieple. W czasie gdy rośnie, kroimy cebulę w kostkę i na patelni z olejem, zeszklimy aby była miękka (pod przykryciem, na wolnym ogniu) Można odrobinę posolić. Ja używam cebuli cukrowej ale zwykła dodaje bardziej pikantnego smaku.
  6. Gdy ciasto wyrośnie, wałkujemy na grubość minimum 1 cm i wycinać albo odciskać czymś okrągłym. Można też urywać troszeczkę i rozwałkować na placuszki. Palcami formujemy niewielki dołek po środku placka. Układamy na blasze albo papierze do pieczenia ukształtowane placuszki z dołkiem w środku, i niech rosną (do pół godziny) W tym czasie, gdy rosną, smarujemy całość rozbełtanym jajkiem. Nakładamy zeszkloną cebulę, można skromnie czyli mało można ,,na bogato". Brzegi posypujemy makiem. Niech sobie rosną.
  7. Piekarnik na 150 - 160 stopni. Aby za szybko się nie upiekły, mogą być złoto -blade, aby cebula na wierzchu się przypaliła. Ale też niekoniecznie. Pełna dowolność, ale z sercem!
  8. Po 15- 20 minutach można wyjmować, przykryć ściereczką. Ot i cała robota. Koszer!

"Bialystoker pretzel" - dziewczynka jedząca białysa na przedwojennym filmie (8 minuta)